KarBot — Praktyka zakupów technicznych

Jak porównać oferty przy zakupie wielu różnych produktów technicznych?

Autor: KarBotPublikacja:

Jedna lista, kilkadziesiąt pozycji i pozornie proste zadanie: znaleźć produkty, zebrać ceny i zamówić. W praktyce przy zakupach technicznych bardzo szybko okazuje się, że ta jedna lista jest zbiorem kilku różnych tematów.

Obok osprzętu elektrycznego mogą znaleźć się narzędzia skrawające, chemia techniczna, elementy montażowe, materiały eksploatacyjne i pojedyncze produkty, które trudno przypisać do którejkolwiek grupy.

Do tego dochodzą różne jednostki handlowe, dostępność, zamienniki, transport i oferty obejmujące tylko część zapotrzebowania.

W jednej z ostatnich spraw obsługiwanych przez KarBot ostateczna lista obejmowała 68 aktywnych pozycji. Oferta dla klienta została przygotowana i wysłana. Na moment publikacji decyzja dotycząca realizacji pozostaje otwarta.

Ten przypadek dobrze pokazuje, co naprawdę dzieje się pomiędzy otrzymaniem Excela a przygotowaniem sensownej oferty.

Bo problemem nie jest znalezienie 68 cen. Problemem jest złożenie 68 różnych potrzeb w jeden zakup, który rzeczywiście ma sens.

Jedna lista nie oznacza jednej grupy produktów

Pierwsza rzecz, którą robimy przy takim zapotrzebowaniu, to uporządkowanie tego, co właściwie się na niej znajduje.

Nie chodzi o tworzenie idealnej klasyfikacji. Chodzi o zwykłe rozdzielenie produktów, które kupuje się na różnych rynkach i których nie ma sensu traktować jednakowo.

W naszym przypadku naturalnie powstały między innymi grupy związane z elektryką, narzędziami i skrawaniem, chemią techniczną, montażem oraz materiałami eksploatacyjnymi.

Jedno zapotrzebowanie — kilka rodzin produktów

Elektryka · narzędzia i skrawanie · chemia techniczna · montaż i zamocowania · materiały eksploatacyjne · pozostałe potrzeby techniczne.

Dla klienta najważniejsze jest jednak coś innego: nie musi sam wykonywać tego podziału.

Może przesłać nam swoją pierwotną listę — Excel, PDF, eksport z systemu albo nawet mniej uporządkowany materiał. Jeżeli trzeba, podział i uporządkowanie zapotrzebowania robimy już po swojej stronie.

Zanim porównamy ceny, trzeba wiedzieć, co naprawdę porównujemy

Przy większej liczbie pozycji bardzo łatwo o sytuację, w której dwie oferty wyglądają jak odpowiedź na to samo zapytanie, ale dotyczą produktów różniących się ważnym szczegółem.

Inna długość. Inna ilość w opakowaniu. Inne wykonanie. Produkt podobny, ale niekoniecznie zamienny.

Czasem problem widać od razu. Czasem dopiero po sprawdzeniu dokumentacji albo dokładniejszego oznaczenia produktu.

Dlatego sama obecność ceny przy pozycji jeszcze niewiele mówi. Najpierw trzeba ustalić, czy rzeczywiście dostaliśmy ofertę na to, czego potrzebuje klient.

To ten sam mechanizm, który pojawia się przy doborze pojedynczego zamiennika: najpierw zgodność, później cena.

Przy jednej pozycji błąd może dotyczyć jednego produktu. Przy kilkudziesięciu pozycjach drobne różnice zaczynają się sumować.

Suma na dole oferty potrafi oszukać

Załóżmy, że mamy dwie oferty. Pierwsza opiewa na 8 000 zł, druga na 8 700 zł. Na pierwszy rzut oka wybór wydaje się prosty.

Tylko że pierwsza może nie obejmować kilku produktów. W drugiej może być transport. Jedna może zawierać dokładnie wskazany produkt, a druga jego wariant. Czasami dostawca wpisuje do jednej oferty dwa alternatywne rozwiązania i oba pojawiają się później w jej całkowitej wartości.

Mieliśmy dokładnie taką sytuację również w tym przypadku. Formalna suma jednej z otrzymanych ofert obejmowała jednocześnie różne warianty. Matematycznie wszystko się zgadzało, ale nie była to cena jednego możliwego do zamówienia koszyka.

Dlatego przy większym zapotrzebowaniu nie wystarcza zestawienie: dostawca A — tyle, dostawca B — tyle, dostawca C — tyle. Trzeba zejść do poziomu konkretnych pozycji.

Przykład uproszczonego porównania kilku pozycji
PozycjaPotrzebaOferta AOferta BCo z tego wynika
1wymagany wariantzgodnyzgodnymożna porównać koszt
2określona długośćbrakinna długośćbrak pełnej zgodności
35 szt.minimum 10 szt.brakpojawia się nadwyżka
4konkretny produktzgodnywariant alternatywnypotrzebne sprawdzenie

To oczywiście mocno uproszczony fragment. Przy kilkudziesięciu produktach podobnych rozbieżności może być znacznie więcej.

I właśnie dlatego po naszej stronie powstaje robocze porównanie, a klient nie dostaje później stosu cudzych ofert z pytaniem: „to co wybieramy?”.

Najniższa cena nie wystarcza, jeżeli nie zamyka potrzeby

W jednym fragmencie analizowanego zapotrzebowania jedno źródło było na porównywalnych pozycjach około 20% tańsze od drugiego.

Bardzo dobrze. Tyle że jednej potrzebnej pozycji w ogóle tam nie było, a przy kolejnej zaproponowano niewłaściwą długość i ilość.

Czyli informacja „tutaj jest prawie 20% taniej” była prawdziwa. Ale nie oznaczała jeszcze: „tutaj najlepiej zrealizować całe zapotrzebowanie”.

To jest jedna z podstawowych rzeczy, które wychodzą dopiero przy dokładniejszym porównaniu.

Cena ma znaczenie. Oczywiście. Ale dopiero wtedy, kiedy wiemy, że kupujemy właściwy produkt, we właściwej ilości i na warunkach, które rzeczywiście da się zrealizować.

Cena sztuki również nie zawsze mówi, ile naprawdę zapłacimy

W tym samym zapotrzebowaniu pojawił się bardzo prosty przykład.

Potrzebnych było po 5 sztuk narzędzi w kilku rozmiarach. Dostawca miał jednak minimalną ilość sprzedaży wynoszącą 10 sztuk.

W dziewięciu rozmiarach oznaczało to łącznie 45 dodatkowych sztuk, których pierwotne zapotrzebowanie nie obejmowało.

Prosty przykład minimalnej ilości zakupu

Potrzeba: 5 szt. · minimalna ilość zakupu: 10 szt. · nadwyżka: 5 szt.

Przy jednej pozycji może to wyglądać jak drobiazg. Przy kilku lub kilkunastu podobnych przypadkach robi się z tego normalny koszt.

Do tego dochodzi transport, sposób pakowania, próg darmowej dostawy czy inne warunki konkretnego zamówienia.

Dlatego patrzymy nie tylko na cenę wpisaną przy produkcie, ale na to, ile naprawdę kosztuje możliwość jego zakupu w wymaganej ilości.

Dostępność potrafi być ważniejsza niż kilka procent ceny

To szczególnie dobrze znają utrzymanie ruchu, produkcja i serwis.

Produkt może być najtańszy w zestawieniu, ale dostępny za kilka tygodni. Drugi kosztuje trochę więcej, ale można go dostać praktycznie od ręki.

Jeżeli od danego materiału zależy wykonanie naprawy, uruchomienie maszyny albo dalsza realizacja pracy, samo porównanie ceny zaczyna mieć ograniczoną wartość.

Dlatego termin nie jest dla nas dopiskiem na końcu oferty. Jest jednym z elementów całej decyzji zakupowej.

Najtańszy produkt, którego nie można dostać wtedy, kiedy jest potrzebny, może być bardzo drogim rozwiązaniem.

Jedno zapotrzebowanie klienta nie musi oznaczać jednego źródła zakupu

Przy liście zawierającej różne grupy techniczne trudno oczekiwać, że jedna firma będzie najlepszym miejscem do zakupu wszystkiego.

Ktoś może być bardzo dobry w elektryce, ale przeciętny w narzędziach. Inne źródło może mieć dobrą chemię techniczną, ale nie mieć produktów z pozostałych grup. Jeszcze gdzie indziej znajdziemy pojedynczą nietypową pozycję, której brakuje w innych ofertach.

I nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Wiele źródeł po naszej stronie nie musi oznaczać wielu problemów po stronie klienta.

Klient może przekazać nam jedno zapotrzebowanie. Po naszej stronie mogą pojawić się różne grupy produktów, różne możliwości zakupu, uzupełnienia braków i kolejne porównania. Dla klienta końcowym rezultatem nadal powinien być jeden uporządkowany temat.

Nie chodzi o kupowanie wszystkiego w jednym miejscu za wszelką cenę.

Chodzi o takie połączenie dostępnych możliwości, żeby całość była zgodna, dostępna i rozsądna kosztowo — bez przerzucania całej pracy związanej z szukaniem i porównywaniem z powrotem na klienta.

Klient nie potrzebuje całego bałaganu z poszukiwań

Po drodze mogą powstać różne zapytania, odpowiedzi, korekty, warianty, informacje o dostępności, dodatkowe pytania techniczne i kolejne wersje porównania.

To jest normalna część tej pracy. Ale nie jest to coś, czym chcemy później obciążać klienta.

Na końcu potrzebna jest jasna informacja: co możemy dostarczyć, na jakich warunkach, w jakim terminie i gdzie pojawia się coś, co wymaga dodatkowej uwagi.

W opisywanym przypadku punktem wyjścia było 68 aktywnych pozycji z różnych grup produktowych.

Po naszej stronie zostało ich uporządkowanie, zebranie i porównanie możliwości zakupu oraz przygotowanie jednej oferty.

Z perspektywy klienta cały czas było to po prostu jedno zapotrzebowanie materiałowe.

I dokładnie o to nam chodzi.

Masz podobną listę?

Nie musisz wcześniej dzielić jej na branże, szukać osobnego źródła dla każdej grupy ani przygotowywać wszystkiego w idealnej formie.

Możesz wysłać nam to, co już masz — Excel, PDF, eksport z systemu, zdjęcie albo zwykłą wiadomość z opisem potrzeby.

KarBot może przejąć dalszą pracę: uporządkować zapotrzebowanie, sprawdzić możliwości realizacji i przygotować konkretną ofertę.


KarBot zajmuje się zakupami i zaopatrzeniem technicznym dla firm. Seria „Praktyka zakupów technicznych” opiera się na rzeczywistych sprawach i doświadczeniach z codziennej pracy.